Darłówko i Jarosławiec: morze cofnęło się od brzegu o kilkadziesiąt metrów

Darłówko i Jarosławiec: morze cofnęło się od brzegu o kilkadziesiąt metrów
W Darłówku oraz Jarosławcu woda w Bałtyku wyraźnie ustąpiła, odsłaniając fragmenty dna nawet na kilkadziesiąt metrów od brzegu. Za to nietypowe zjawisko odpowiadają silne wiatry i układ wysokiego ciśnienia.
W Darłówku oraz Jarosławcu na terenie powiatu sławieńskiego spacerowicze mogą zaobserwować nietypowy i rzadki widok. Woda w Morzu Bałtyckim wyraźnie cofnęła się od brzegu, odsłaniając płycizny i fragmenty plaż miejscami sięgające od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu metrów. Zjawisko to wystąpiło na środkowym wybrzeżu, w tym również w sąsiedniej Ustce.
Skąd bierze się odpływ wody w Darłówku i Jarosławcu
Choć odsłonięte dno morskie budzi zdziwienie, a u części osób nawet niepokój, specjaliści uspokajają, że sytuacja wynika z naturalnych procesów hydrologicznych. Kluczowe znaczenie ma specyfika Bałtyku, który jako morze półzamknięte bardzo silnie reaguje na wahania ciśnienia atmosferycznego oraz kierunki wiatrów.
Za wypchnięcie mas wody z polskiego wybrzeża odpowiada przede wszystkim długo utrzymujący się wiatr wiejący ze wschodu połączony ze strefą wysokiego ciśnienia. Taki układ atmosferyczny dosłownie przesuwa wodę w głąb akwenu, obniżając jej poziom przy linii brzegowej i powodując jej pozorne cofnięcie.
Lutowy rekord i szansa na wlew z Morza Północnego
Podobną sytuację na naszym wybrzeżu notowano już w pierwszych tygodniach lutego 2026 roku. Naukowcy z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk zarejestrowali wówczas najniższy poziom wody od 1886 roku, czyli od momentu rozpoczęcia systematycznych pomiarów. Wtedy lustro Bałtyku spadło o 67 centymetrów poniżej średniej wieloletniej, a z basenu ubyło około 275 kilometrów sześciennych wody, co stanowi równowartość 275 miliardów ton.
Gwałtowne obniżenie poziomu wody niesie ze sobą istotne konsekwencje przyrodnicze. W strefie brzegowej odsłonięcie dna stanowi chwilowy stres biologiczny dla żyjących tam organizmów. Jednak w skali całego ekosystemu może przynieść ogromne korzyści. Znaczny deficyt wody stwarza warunki do wystąpienia tak zwanego wlewu wód z Morza Północnego (Major Baltic Inflow).
Kiedy wschodni wiatr osłabnie, na zasadzie naczyń połączonych do Bałtyku może wpłynąć zimna, gęsta i mocno zasolona woda bogata w tlen. Opadając na dno, wypiera ona trujący siarkowodór, co umożliwia odradzanie się organizmów dennych oraz poprawia warunki bytowe ryb.
Jak oceniasz tę wiadomość?
Czy widziałeś odsłonięte dno na plaży w Darłówku lub Jarosławcu?
Głosów: 0


